poniedziałek, 14 maja 2018

Mazur nawinięty i dostrojony czyli kolejny odbiornik na Św. Wojciecha ożywiony.

Sąsiad z klatki zadeklarował, że ma do naprawy jakieś stare lampowe radio, w rodzinie od dawna. Zaproponowałem ożywienie – jak tu nie pomóc, a jednocześnie trochę zabawy mieć.
Okazało się, że to też Mazur, w skrzynce standardowej.
Taki był.
Trochę brudny, ale cały, kompletny i nie uszkodzony. Jak się okazało ten tłusty kuchenny  brud ładnie zakonserwował chassis i powstrzymał rozwój korozji. Co grubsze warstwy benzyna ekstrakcyjną zmyć się to dało.
Tu widać wszystko.
Kondensator 2x32uF nosił ślady kipienia elektrolitu w postaci charakterystycznego„kalafiora” – został zastąpiony sztuką nówką z lat siedemdziesiątych. Profilaktycznie też wybrane papierowe kondensatory zostały wymienione - te których upływność zmienia punkt pracy lamp.
Co ciekawe wstawiony „nowy” elektrolit  z epoki  późnego Gierka wymagał uformowania, dopiero po dobrej godzinie pod napięciem prąd upływu spadł poniżej 1mA, a i tak aby się nie przegrzał musiałem stopniowo podnosić napięcie z zasilacza anodowego. Kusi mnie coraz bardziej zbudowanie dedykowanego przyrządu do formowania elektrolitów.
Nie tylko problem z kondensatorami - tu transformator bez końcówek. Trzeba było wymienić.
Pośrednią uruchomiłem – w filtrach kubkowych rdzenie karbonylkowe. Aby je bezpiecznie ruszyć  – wystarczyło nagrzać suszarką i delikatnie wkręcić rdzenie. Wyskubać, wyczyścić parafinę  i 465kHz dało się ustawić. Po wymianie kondensatorów na 220pF.
Ale radio uparcie milczy, no coś tam na krótkich, ale tylko w górze pasma.
Okazało się, że mam to samo co kolega Zygmunt – pogryzione cewki. Dawcy niestety nie mam. Pozostało je odratować.
Przełącznik po wymontowaniu - było co czyścić.
Najbardziej pokąsana była cewka od heterodyny fal długich – całe zewnętrzne uzwojenie sprzęgające było pocięte, a i dwanaście zwojów od rezonansowego trzeba było odwinąć, by dostać się do przerwy.
Punkty strojeniowe na skali. Skala w trakcie "prawie suchego" czyszczenia. 
Bazowałem tu na mapce przygotowanej przez Zygmunta i udostępnionej jako odręczny szkic. Nie mniej poświęciłem kilka godzin edycyjnej pracy i dla czytelników bloga (i dla siebie oczywiście) przygotowałem mapkę lokalizacji cewek, trymerów i punktów lutowniczych.

Kolory wg. kolorowej skali (nie tylko Mazura) czerwone - długie, żółte to średnie i zielone krótkie fale.
Oczywiście – zastrzegam  tylko dla tej wersji Mazura.
W Mazurze Lux punkty strojenia podobne. Tyle że w metrach.
Do odtworzenia cewek (a dokładniej brakującej części) użyłem to co miałem – drut emaliowany o troszkę może większej średnicy. Czasy licy minęły, selektywność odbiornika robią filtry pośredniej, to i do oryginała Mazura tylko drut był stosowany, miejscami w jedwabnym oplocie. W moim wykonaniu nawinięcie cewek koszykowe nie było idealne, powiedzmy było „semi- koszykowe”. Za przekładkę posłużyła bibułka pozyskana z papierowego kondensatora 20nF, za lepidło końców nawojów smoła z jego izolacji.
Dawca smoły i bibułek.
Uzwojenie sprzęgające to już bardzo „semi” wyszło – czyli innymi słowy na dziko. Dodałem kilka zwojów do przepisowych 15-stu, tak dla lepszego wzbudzenia.
Uzwojenie semi-koszykowe.
Cewka heterodyny średnich okazała się też uszkodzona, ale tylko ta rezonansowa (wewnętrzna) cześć – zewnętrzna, sprzęgająca była cała. Strasznie te mysiory przebiegłe były. Pięć brakujących zwojów dało się dosztukować, a zewnętrzne uzwojenie to trzeba było nawinąć całe.
Przedłużamy.
Oczywiście też z kilkoma dodatkowymi zawojami.
Samo nawijanie cewek było proste, jako uchwyt obrotowy użyłem wiertarki ręczni pokręcanej. Jak widać wymieniony kondensator 20nF jeszcze raz się przydał. Tym razem jako rdzeń do mocowania karkasu.
 Nie mam nawijarki, ale pomysł zbudowania takiej po głowie mi ciągle chodzi.
 Cewki wejściowe szczęśliwie okazały uszkodzone  tylko w miejscu mocowania. Starą smołę udało się skruszyć, odwinąć jeden zwój i  nakapać nową kroplę smoły. Jeden zwój przy kilkuset różnicy nie zrobi.
Cewka odbudowana - chyba heterodyna średnich.
Zwyczajowo (czyli tak jak u Zygmunta) okazało się, że osiągnąłem sprawność 2/3 . Heterodyna na długich ruszyła, na średnich nie, no i krótkich udało się nie zepsuć :-).
Dla heterodyny ważny jest kierunek nawinięcia - pomiędzy cewkami sprzężenia a oscylatora.
Dla obwodów wejściowych nie ma to znaczenia. Oznaczenia literowe jak na kolorowym rysunku.
Po zamianie końców jednego uzwojenia – radio było sprawne. Pozostało tylko strojenie obwodów. Tutaj też wykonałem troszkę prac  przygotowawczych.

Taką mapkę nakładkę na otwory strojeniowe wykonałem.
Przymiarki - jak u krawca.
Dla przyszłych pokoleń. Przy drukowaniu należy zwrócić uwagę na proporcje – pomiędzy znacznikami ma być odpowiednio 80 i 60 mm.
Szablon do strojenia - wersja finalna i kolorowa. Wydrukować w odpowiednich proporcjach, wyciąć i używać.
Wtedy proporcje są zachowane. Dziurkaczem 10mm należy wybić otwory, łącznie z dwoma na montażowe śruby , przyciąć wg. obrysu, przymocować(taśmą lub klamerkami) i można stroić. Pamiętając by uprzednio sprawdzić czy to dokładnie ta lokacja cewek i trymerów , no i czy krótkie normalne (15,2 MHz) czy skrócone 9.6 MHz.
Wersja strojenia dla uważnych i spostrzegawczych, nie polecam. 
TAK UŻYWAĆ !  - tu jeszcze prototyp.
Z drobniejszych napraw to wszystkie typowe dla tej konstrukcji należało zrobić:
wyłącznik sieciowy, metodą otworu fi 1,5mm i wstrzyknięciu środka Kontakt.
To nie korniki - to otwór do wstrzyknięcia środka Kontakt. Bez rozbieranie potencjometru. 
Jak się później okazało to trzeba było jeszcze:

 naprawić potencjometr. Suwak był bardzo ok., ale jeden z nitów mocujących podkówkę i stykiem będący przerywał. Lekkie donitowanie i ok.
O elektrolicie (wymiana), kondensatorach w obwodach rezonansowych p.cz. i  kondensatorach papierowych już wspominałem.

Obudowę chciałem już sąsiadowi zostawić, ale jakoś tak sama się zrobiła.
Całkiem fajnie poszło.
Popróbowałem użycia dwuskładnikowego „klaru” ze sklepu z malarskimi przyborami i  samochodowymi lakierami.
Klar jest git!
Chłopaki z ul. Jagiellońskiej (30 metrów od Gomisu) mi za 30zł nabili najmniejszą puszkę, wystarczyłaby na dwa lub trzy radia. Maluje się świetnie, polecam.
Efekt super.
Dobudowałem jeszcze wejście dla odbiornika BT, tak by sąsiad miał większy pożytek.
Proszę nie pytać jak to wcisnąłem - odpowiedź w kolejnych opowieściach. Gra. 
Na Św. Wojciecha zdążyłem. Sąsiad się ucieszy.

Zygmunt kolejnego Mazurka czy Pionierka już naprawia. Myszy nie było, ale cewka wejściowa od fal długich uszkodzona, kolejne typowe radiowe uszkodzenie, od przepięcia-  wyładowaniem atmosferycznym spowodowane. Widać nie było hebelkowego zwieracza anteny i wyindukowało się trochę woltów za dużo.
Prawie nie widać, że to naprawiane.
 Za to jak ładnie naprawiona cewka – tylko pozazdrościć.


środa, 2 maja 2018

Dzierżoniowska jedenastka czyli reportaż sprzed otwarcia

Zwykle na tego typu blogach i innych publikacjach prezentowane są reportaże i fotografie z wydarzeń, które już są historią. Historią dalszą i bliższą, do zachowania pamięci o tym co było. Jeśli było wielkie i wspaniałe, to jest to szczytny cel dla upamiętnienia którego buduje się muzea i stawia pomniki. No, może w Polsce jakoś ostatnio jest troszkę inaczej, jakoś tak czci się tragedie i klęski.
Ja podróżując  staram się nie omijać takich miejsc i placówek, gdzie choć jedno radio jest zgromadzone. Nawet w przydrożnych gospodach zwracam uwagę na radiowe elementy dekoracyjne. Nie dziwota zatem, że jeśli tylko jest mi dane, to także naciągam trasy rodzinnych wakacji, by zajechać np. do Dzierżoniowa. Rodzina z coraz mniejszym zachwytem patrzy na te „zboczenia z trasy”. Cierpi, ale znosi.
Kilka dni temu na FB (i nie tylko) pojawiło się ogłoszenie o rozbudowie Dzierżoniowskiej atrakcji, jakim od kilku miesięcy stał się pomnik Pionierka. Pomniczek właściwie, bo naturalnej wielkości na stoliczku z ławeczką na Dzierżoniowskim rynku ustawiony.
Majówkowy weekend (w tym roku week właściwie cały) dzielić mieliśmy pomiędzy Dolny Śląsk, a Bukowinę.To też otwarcie Diorowskiej  trasy turystycznej na 5 maja zapowiadane jakoś tak nie w tą połówkę trafiło.
Nie mniej, przejazdem w Dzierżonowie będąc i poszukując tego słynnego, pierwszego brązowego Pionierka, natknąłem się na Promyka.
, W najbliższym otoczeniu Rynku (ładny) udało się odnaleźć Ewę (niech będzie i tranzystor),
Taki zadowolony facet siedział.
  bateryjnego ponoć Pioniera (w obudowie takiej samej jak właśnie zrobiony Mazur).
Nawet się udał. Ten brud to pyłek kwiatowy, obficie wszystkie odbiorniki pokrywający.
Wracając do samochodu po drugiej stronie ulicy spostrzegłem Kos-a, który Ton-em się okazał – czyli eksportowa wersja.
ton  czyli Kos.
Widać do Ton-a już jakiś szlaczek prowadzi.
Córka zwróciła uwagę, że jadąc od Świdnicy coś takiego jak radio na stoliku przed muzeum regionalnym (gdzie w podziemiach Diorowska ekspozycje jest umieszczona) stoi, zawróciliśmy.
Znów nie miałem czasu by spokojnie kolekcję zwiedzić.
 Nie dojechałem, ostre hamowanie połączone z komentarzami rodziny (również ostrymi) bo - Poloneza zobaczyłem.
Przed muzeum stała Sonatinka,
Znów ten facet w kraciastej koszuli!
a na drzewie obok trzy szpaczęta o kolejnego robaka się wydzierały – kobiety moje ten widok rozbroił.
Z pomocą informacji telefonicznej przez Pana Tomasza (PHU Concept – wykonawca odlewów) udzielonej, wzdłuż ulicy Świdnickiej (kościół miał być i fontanna) szukałem.  Przed Domem Kultury stał Rytm lub też Rytmus – wyjaśniła się kwestia dwoistości nazwy.
Dyskretnie nazwy nie umieszczono.
Ale tabliczka poniżej wyjaśnia. Rytm po polsku, Rytmus po czesku.


Ramonę, odnalazłem dzięki wskazaniu miejscowego dżentelmena, który o odlewie nie słyszał, ale gdzie fontanna wskazał.

Dyskretnie zamaskowano zakres UKF. Wersja z EM8

Do dziesiątki zabrakło dwóch odbiorników (ma być 10 - jak wykazuje nazwa trasy turystycznej i odnaleziona w sieci dokumentacja przetargowa) DML-a  i Śląska. Tego pierwszego jakoś tak nie żałuję, bo to nic fenomenalnego, ale jak Pan Tomasz wspomniał, że zamiast Śląska będzie jutro montował Podhale.
Obiekt R4 - tu będzie Podhale. Hej!
 to już wiem że do Dzierżoniowa zajadę, nawet setki kilometrów nadkładając.
 Co i Wam wszystkim polecam. A jak kto i może to na otwarciu niech się pojawi. Pomysł super, wykonanie też – niech to miasto odbiornikami słynie. Szkoda tylko, że przed Kauf..dem, gdzie były same diorowskie zakłady jakoś nic nie postawili. Mam nadzieję, że na razie nie. W końcu od Pionier-a się zaczęło, a dziś już cała drużyna.
Mapka lokalizacji - z dokumentacji przetargowej (sieć pamięta wszystko!).
Strasznie zaś ciekaw jestem co to za odbiornik pan grafik umieścił na plakacie zapowiadającym otwarcie – może to jakaś tajemnicza, zaginiona konstrukcja Diory?
Diora? Jakiś taki posmak Kauflandu* czuję
 Kto wie niech pisze w komentarzach.

*- Dzierżoniowski Kaufland jest zbudowany w miejscu hal fabrycznych Diory

Aktualizacja 6.05.2018

Ukazały się już reportaże w TV Sudeckiej i na portalu doba.pl. DML się pokazał - Podhala ciągle brak.

niedziela, 8 kwietnia 2018

Warkot czyli pragnienie czystego sinusa

Tak w środku innych postów o strojeniu szanownych radyjek, po Pionierze, trochę między Teslą a  Mazurem muszę, po prostu muszę, podzielić się z czytelnikami. Podzielić, no niestety nie radością z uratowania ciekawej radiowej konstrukcji, nie zdobytą wiedzą czy wygrzebaną ciekawostką, ale muszę podzielić się smutną wiadomością – Radio umiera.
Dokładniej umiera to najstarsze, najprostsze, najbardziej poznane i zrozumiane – radio AM. Wcale nie mam na myśli Polskiego Radia AM, które jako przedsięwzięcie skupiające w tej chwili jeszcze kilka „rozgłośni”, a raczej nadajników retransmitujących przesyłaną łączami komputerowymi muzykę. Już nawet Radio Lipsko coś krótsze te audycje ma i jakoś nie mogę natrafić na „Wiadomości z Regionu” czy „Kronikę Kryminalną” przez Pana Bajkowskiego prowadzoną. Od pewnego czasu zaczęły umierać i moje radyjka, te najstarsze. Jeszcze kilka miesięcy temu dało się jakoś posłuchać Jedynki, czy przy dobrej propagacji nawet Czechów (o Rumunach nie wspomnę) na średnich. Ale w tej chwili średnie i długie u mnie na Gocławiu to tragedia - jeden warkot. Tylko ślady stacji, same zakłócenia i jeszcze do tego ten karzący głos małżonki, bym „wreszcie przestał buczeć tymi radiami”. Totalny kataklizm.
Radia, które od Zygmunta z Konina przyjechały jak sprawnie grające (Pionier czy Mazur Lux) nie da się włączyć. Włączyć się da, nie da się słuchać. Antena no może nie taka idealna, ale solidny kawałek drutu, a i uziemienie uczynione. Nic, tylko warkot i warkot. Już nawet bym się z tym „inteligentnym inaczej” licznikiem pogodził, co jak dzięcioł stuka, ale w ostatnich miesiącach coś złego się stało.
Dzisiaj w akcie desperacji podłączyłem oscyloskop do sieci, ale nie tylko tym końcem co zawsze – poprzez transformator separujący i dzielnik oporowy – na wejście. Przyznam się - oniemiałem.
 Nie tylko ścięte wierzchołki - trójkątny to przebieg prawie, zgroza
To co zobaczyłem, aż wzdrygnęło mną. Jak dodam, że jest to sygnał za filtrem RFI i wspomnianym transformatorem separującym, więc wyższych częstotliwości było zdecydowanie mniej.  I tak straszne.
To nie jest sinusoida, trudno nawet powiedzieć co to jest. Jakiej jakości jest to prąd? Skąd biorą się takie zniekształcenia? Podejrzewam, dlaczego dostawca energii elektrycznej podsunął mi jakiś czas temu aneks do umowy, w którym określał dopuszczalny zakres zniekształceń harmonicznych na ??%.
Przy tych parametrach to chyba czysty prostokąt mogą dostarczać!
Zmierzyłem, no niby tylko trochę powyżej 2%, wmyśl norm wszelakich przyczepić się nie można, ale jednak jest to dużo.
Ciekawe będzie co by było (co raczej będzie) gdy zacznie dostarczać najgorszy prąd jaki mu wolno (z największa ilością zakłóceń).
Zygmunt zaś słucha Pionierka, lub innego radyjka z „anteną świetlną” i też nie może dojść dlaczego - e przecież On w Elektrowni (a w Koninie, aż dwie są) sinusoidalny prąd robi, na prawdziwych generatorach, parowymi turbinami napędzanych. Więc kto psuje? Wychodzi na to, że pośrednicy. Kupują po 150 zł za MWh rozsprzedają po 55gr za kWh (taryfa G11), czyli przebitka ponad trzykrotna! No i wpuszczają jeszcze te wszystkie zakłócenia, w imię „zielonej energii” – fotowoltalika, inteligentne liczniki czy wiatraki.  No może ciutkę winni są i klienci, co zamiast normalnych próżniowych żarówek jakieś takie „energooszczędne” stosują, a może to jeszcze przez ten firmware w tych żarówkach! Ludzie dokąd zaszliśmy, czy aby nie za daleko?
Starsze poradniki, nic o impulsowych przetwornicach czy LED-ach nie wspominają.
Huta Łaziska - z racji na proces technologiczny (piece łukowe) do wielkich zakłócaczy należała
Trolejbusy w Warszawie już nie przeszkadzają.
A co z radiami, z trudem i pracy nakładem uratowanymi? Eksponaty tylko? Do przecierania z kurzu ściereczką?
Słyszałem o japońskich audiofilach, którzy dedykowane linie zasilające z czystym sinusem wynajmują od elektrowni.  Bez przetwornic, falowników czy inwerterów na drutach i mogą się cieszyć idealnym czyściutkim przydźwiękiem 50Hz, no może 60Hz bo w tym kraju nie udało się jednej sieci zbudować.
Jeszcze próbuję z UKF-em – póki nie zmuszą zamknąć nadajników. Oczywiście w imię nowego, lepszego, z większa ilością reklam itp. I o zasięgu tylko do sioła, bez możliwości posłuchanie Pragi, Moskwy czy Tirany. No jeszcze tylko chińczycy na krótkich pozostaną. Ja wracam na pasmo UKF i chcę, czy nie chcę, muszę pożegnać się z AM.
Zygmuntowi zawiozę na dniach takie fajne radyjko, polskiego przedwojennego Philipsa, kupionego dosłownie kilkadziesiąt metrów od Elektrociepłowni Siekierki.
Niech jeszcze czystego prądu, z prawdziwych cieplnych elektrowni zazna na swoje ostatnich lamp żarzenie.
U mnie Pionier i Tesla Talizman, w eksponaty się zamieniły, a przecież radio ma grać, nie stać!
Będzie z czego kurz ścierać

poniedziałek, 2 kwietnia 2018

Mazur w wersji Lux czyli z kolegami pomagamy sąsiadom

Mazur już trafiał do mojego warsztatu, tamten miał troszkę nagrzebane w sprzężeniu zwrotnym i z początku generatorem się okazał.
Mazur - pierwszy miał krótkie od 17m
Nie za dużo było z nim problemów, po naprawie  ostatecznie wylądowało u sąsiada z klatki obok. Mazur to radio dla mnie przystępniejsze bo z  transformatorem, na lampach E. Jakoś tych na U nie lubię, jedna uszkodzona i kicha.
Oferowano mi w Dzierżonowie - nie skusiłem się.
Kolejnego Mazura nabyłem tak bardziej dla siebie  - w wersji  Lux. Przyniosłem go na rękach do domu, bo pochodził z Gocławia, od nieco tylko dalszych sąsiadów, którzy jak się okazało także starymi radiami są zafascynowanymi (reklama Sonatinki w przedpokoju wisi).
Na leczenie korników - pojechał na dwa lata do Bukowiny
Sprzedawany był jako ten „gorszy” z dwu zdublowanych Mazurów. Dla mnie był jednak Lux, obudowa cała, płótno czyste, środek kompletny, ścianka też. No może kilka dziurek po drewnojadach, dosłownie kilka. No …  nie ma się czego przyczepić. Dokonałem iniekcji środka przeciw tym paskudom i zapakowałem w worek foliowy. Odłożyłem.
No - nic złego nie widać
Na długo. Pewnie by czekał jeszcze kilka miesięcy, a może lat, ale kolega Zygmunt zgłosił radiowe bezrobocie, nudę właściwie, a że na fali pionierów był właśnie, to postanowiłem się tą „radością” naprawiana podzielić. Odbiornik zawiozłem do Konina z drobną wyprawką (lampy, kondensatory) tak by poza robotą, na koszta nie naciągać.
Na pierwsze informacje z placu boju, nie trzeba było czekać więcej niż kilka godzin:

„Pierwszą trudność, odkręcenie i zdjęcie pokręteł już pokonałem. Sprawdziłem pobieżnie potencjometr: rezystor regulowany chodzi w miarę, ale przełącznik chociaż pstryka nie daje efektu załączenia. To da się uleczyć. Nakombinowane nie jest. Nie było ingerencji ludzi, ale niestety za naprawę, a raczej destrukcję, zabrały się myszy. Przegryzione są 4 cewki, po 2 wejściowe i heterodyny od LW i MW, SW może się ostały. Teraz muszę pomyśleć co zrobić. Mam dawcę, jakiegoś Pioniera z poziomą skalą, ale przełącznik fal wygląda podobnie, cewki niekoniecznie.”
Myszodywersja - same sienie najadły a radio zniszczyły.
W Wielkopolsce znają potęgę mysich ząbków, Kruszwica wszakże nie daleko. Zygmunt dzielnie tematowi zaradził. Akurat było w podorędziu kilka chassis/dawców, ale wszystkie Pionierki.
Dawca - niekompletne chassis Pioniera 6161
Powstał dylemat – czy cewki (Mazur/Pionier) są wymienne? Krótkie rozgłoszenie pytanie po kolegach dało potwierdzenie:

Włodek:„Czołem,
Stosowałem zamiennie bez problemu.
Jak masz od Pioniera to montuj, najwyżej skorygujesz pojemność, ale z tego co pamiętam nie było takiej konieczności, a tej pogryzionej nie da się uratować?”

Z Chrzanowa:
Witaj Wojtek
  z teorii i mojej praktyki wynika ,że nie ma problemu z zamiennością cewek ,czy to heterodyny, czy obwodów wejściowych
Roman

Studiowanie literatury (Cewki do Odbiorników) wskazywało jednak  na różnice.
Akurat w tym wydaniu były tylko cewki do radzieckich odbiorników. Dane krajowych uzupełniono w kolejnym (poniżej).
Szczęśliwie tylko w cewce sprzężenia zwrotnego – u Mazura 13 zwojów, a Pioniera takowych już 25.
Wejściowe takie same - heterodyna różne.
Mazur - heterodyna
Domyślam się, że było to w jakiś sposób związane z różnicą punktu pracy lampy UC(H)21 przy zasilaniu 110V (Pionier i inne uniwersalne), a stabilnymi warunkami pracy w przypadku Mazura, gdzie anodowe a co za tym idzie i punkty pracy całej triody heterodyny były powtarzalne.
Zygmunt pracę sumiennie wykonał (jak zawsze, chociaż wiem że łatwo nie było), na problemy po drodze napotykając:
Ze względu na pourywane wyprowadzenia cewek zaznaczyłem sobie gdzie , która cewka była przylutowana. Ponieważ dysponowałem jakimś schematem o nazwie Mazur to porównanie realizacji połączeń kondensatorów paddingowych MW i LW nie pasowało mi do schematu. Znalazłem schemat Promyka, który dokładnie odwzorowuje realizacje połączeń w tym egzemplarzu Mazura z którym mam do czynienia. Przejrzałem kilka schematów Pionierów i w każdym jest inaczej. Duża jest wielość rozwiązań. Postaram się polutować tak jak zrobiła to fabryka w tym modelu. Z.”
Obwody wejściowe i heterodyny.
W odstępach kilku godzin dochodziły kolejne dobre wieści:
„Cewki juz przełożone i zamocowane. Zostało 'Tylko" przylutować końcówki. Później z powrotem do chassis.” 
"Organy" gotowe do przeszczepu.

„Fale długie już polutowane i sprawdzone, jeszcze średnie. Grubość stosowanego drutu jest dla mnie na granicy poznania. Na razie odpoczynek dla oczu. Jedynym jak na razie pozytywnym skutkiem nie picia alkoholu jest brak drżenia rąk no bo razem z oczami to byłoby duże utrudnienie. Z”
I w końcu:
„Zamontowałem przełącznik w chassis, włączyłem radio do sieci i sukces w 2/3, tzn: krótkich nie zepsułem, długie grają, średnie milczą - przyjdzie zmienić kierunek jednego z uzwojeń, tam gdzie łatwiej. Z.”
Operacja się udała.Wyostrzone oko znajdzie nowe mocowanie cewek.

I było.
Powstał przy tym szkic, pokazujący montaż poszczególnych elementów (od spodu).
Oryginalna mapka autorstwa Zygmunta.

Radio grało, do pełni szczęścia jeden z kondensatorów w filtrze p.cz. należało wymienić. Szczęśliwie po kilku tygodniach wróciło. Czeka na obudowy renowację.

Wnioski zebrane:
  • Cewki fal średnich i długich (wejściowe i heterodyna) pomiędzy Pionierem a Mazurem są wymienne, co najmniej te z Pioniera można zastosować w Mazurze, a może i odwrotnie – Pionier raczej nie będzie zasilany 110V. Sprawdzone.
  • Operacja przełożenia jest trudna i wymaga dużej precyzji i cierpliwości – dla wszystkich tych którzy dotrwali do końca przygotowałem rysunek rozłożenia cewek i innych elementów.
  • Co ciekawe – cewki rezonansowe obwodów wejściowych podłączone są do ARW – tą drogą polaryzowana jest siatka pentody. Kondensator 0,1uF między ARW a masą jest praktycznie zwarciem dla w.cz. (kilka omów) więc można uważać, że dla w.cz. ARW i masa są zwarte.
Fale krótkie, zostały przez władzę ludową potraktowane żelazną ręką – zostały ukrócone do zakresu 30- 50m. Nie dawało się RWE czy Głosu Ameryki słuchać na wyższych pasmach, a rzekłbym że celowo schrzaniony obwód rezonansowy (malutka cewka – kilka zwojów i dołożona duża pojemność 165pF) w wejściu nie zawała dużej nadziei na selektywny odbiór, no co najwyżej lokalnej rozgłośni.
Te wszystkie niepożądane, zarubieżne, wywrotowe radiostacje miały być przez „szmitówki” zagłuszane.

Kolejny  sąsiad z klatki zadeklarował, że ma do naprawy jakieś stare lampowe radio co na nim "dziadek Wolnej Europy słuchał".
Zaproponowałem ożywienie – jak tu nie pomóc, a jednocześnie trochę zabawy mieć.