Ile kosztuje jedna gałeczka czy robota „po kosztach”
Ratując odbiorniki nie zawsze tzw. czynnik ekonomiczny (ile to kosztuje?, czy to się opłaca?) jest tym decydującym. Robimy to, bo ……………………………….. ( tu należałoby wpisać co najmniej kilkadziesiąt różnych powodów i przyczyn, nie wszystkie postrzegane mogą być przez ogół społeczeństwa, a i przez rodzinę jako te "racjonalne". Robimy to, ratujemy odbiorniki, i już.
![]() |
Radio z gałkami "militarnymi". |
Zostałem poproszony o dorobienie gałeczki wg. zasady „po kosztach”. Mam już pewne doświadczenie czy to w dorabianiu brakujących napisów, czy gałek do odbiorników – wiec odpowiedziałem, że pomogę. I że nie będzie to w żaden sposób komercyjne, no niechby zamawiający koszty żywicy pokrył.
I tu już spotkała mnie niespodzianka, przykra w dodatku. Zestaw 2x250g najczęściej przez mnie wykorzystywanej żywicy FC52, kupowałem rok temu za 39 zł, a teraz ku zdumieniu kosztuje 79 zł (płaskowyż! panie Glapiński, płaskowyż !).
No dobra, bierzemy się do roboty, a jej (tj. roboty) wyniki to nie tylko dwie gałki w kolorze czarnym do radia, ale i niniejszy artykuł. Wypraktykowałem przygotowanie formy silikonowej do gałek odlewane w rurce. Do niektórych była to forma z puszki po zielonym groszku, kilka gałek odlałem korzystając z kawałka papierowego tubusa, w którym otrzymałem ładny kalendarz – wisi w pracowni i wcale nie jest z gołą babą.
Materiały wyjściowe. |
Tu jak najbardziej na miejscu była rura kanalizacyjna, taka 40-stka, mniej silikonu pójdzie. Nie miałem z odpadach, wiec nabyłem w supermarkecie budowlanym najkrótszy prosty kawałek za (jedyne) 9,20zł. No doliczmy do rachunku, do kalkulacji właściwie. Dodajmy do tego 1m pręta aluminiowego 6mm, który oś potencjometru ma udawać. 10,79 zł – krócej nie sprzedają.
Jako bazę, podstawkę stosuję wytoczony walec z klocka bukowego. Mam trochę takich o wartości „opałowej” więc pozwólcie nie będę z kubików tarcicy przeliczał użytego materiału, nie mniej wycięcie, wytoczenie tak by średnica zewnętrzna do rury pasowała, nawiercenie otworu i osadzenie trzpienia ponad godzinę zabrało.
Podstawka w 3 krokach |
Troszkę trzeba było także stoczyć wałek aluminiowy bo jak się okazało 6mm na wałku i 6mm w otworze gałki – to nie to samo. Przypomniały się zajęcia z tolerancji i pasowań z technikum.
Konstrukcja podstawki (dla innej gałki). |
Gałki dwie jako wzorce otrzymałem i tu kolejna niespodzianka – oryginały porządnie zrobione były - jak dla Krigsmarine – wewnątrz mosiężny pierścień, w którym pracuje dociskowy wkręt. Lecimy więc w koszty – 20 cm bieżące fi 10mm wałka kosztuje 12zł (bez wysyłki). Miałem grubszy o średnicy 18mm, ale szkoda materiału czasu i narzędzi. Wkładka w oryginale ma ok 9 mm średnicy i (jak przypuszczam – gałki oryginalnej mimo pęknięcia nie niszczyłem) moletke na zewnątrz dla lepszego przekazania momentu. Poszedłem zatem w koszty dodatkowe, koszty narzędziowe – za 55 zł udało sią znaleźć taką fajną – jeszcze się przyda.
Obsadzenie gałki na postumencie winno być wspomożone uszczelnieniem z wosku. Wypraktykowałem wosk pszczeli – jeden płat węzy (66 zł/kg przez 11 arkuszy w kilogramie daje 6 zł). Wystarczy na długo, ale trzeba mieć.
Przygotowanie samej gałeczki zajęło minimum pół godziny. Wyczyszczenie, przeszlifowanie i przepolerowanie czoła, uszczelnienie woskiem pęknięć zajmuje czas.
![]() |
Oryginał w oryginalnym stanie, z warstwami naniesionymi przez lata i pęknięciem. |
Po obsadzeniu i uszczelnieniu możemy zalewać silikon. Ale taki trzeba mieć – najmniejsza porcja to 250g za 35 zł. Jeszcze miałem trochę z poprzednich zakupów - zużyłem. Kubek papierowy do rozrobienia dostałem z silikonem, ale lepsze pojemnościowo były takie na 150ml – na małą kawę. Do przemieszania patyczek po małej czarnej ze stacji benzynowej. Można kupić za 16 zł 1000 sztuk mieszadełek, z których tylko kilka się użyje, ale nie wliczajmy tych kilkunastu.
Wyczyszczone i gotowe do zalania silikonem. |
Pracując z woskiem wspomagam się hotgun-em, a silikon odpowietrzam w zaadoptowanej komorze próżniowej pompą też próżniową napędzaną.
Odgazowanie. |
Silikon i katalizator dobieram ważąc składniki w proporcji 20:1. Wagę trzeba mieć, dobieranie wg. objętości jest gorsze niż na oko, na kolor. Silikon ma gęstość 1,36g/cm3, a katalizator do wody zbliżony.
Zalewamy i po 3 czy 4 godzinach roboty (przy moim doświadczeniu) mamy pierwszą połówkę zalaną, niech zwiąże – 24h w spokoju zalecane.
Po wyjęciu podstawy oryginał gałki powinien pozostać w połowie formy i przystępujemy do budowy komór odpowietrzających (z wosku) i stosownych otworów ulotowych – tu stosuje zakazane już patyczki z plastikowym rdzeniem, zużyte brudne waciki drugi raz się przydają – w koszta nie wliczam.
Te fragmenty pierwszej formy, które będą stykać się z drugą należy izolować za pomocą woskowego rozdzielacza. Winszują sobie za 150ml skromne 35 zł.
Budowa kanałów, nakładanie rozdzielacza, drugie przygotowanie silikonu, odpowietrzanie i zalewanie to kolejna godzinka.
Zalana 2 połówka - rdzeń umocowany patyczkiem. |
Po kolejnych 24h oczekiwania mamy do przecięcia rurę i rozdzielenie (ostrożne!) połówek formy oraz wyjęcie oryginału i usunięcie resztek wosku to kolejna robota. Powiedzmy kwadrans.
Teraz trzeba przystąpić do wykonania tulejek – insertów go gałek.
Tokareczka, nakiełek, moletowanie na długości kilku cm, wykonie otworu wiertło 3mm, potem nóż przecinak i pierwszy insert mamy.
Rdzeń nr. 1. |
Do pierwszego odlewu zaplanowałem wstępne wykonie gwintu w wkładce i odpowiednie osadzenie w przeciw-formie. I tu z razu niespodzianka – w oryginale to nie jest M3, nie jest też M4 i to raczej nie calowe, więc mamy M3,5. Takiego to. ani gwintownika, ani narzynki nie posiadam. Mógłbym kupić (18,45zł + 24,62zł – ceny przykładowe z All…o), ale postanowiłem, że idziemy w M3 (później się okazało - jednak M4). Zamiast żywicy FC52 użyłem F38. Wiąże szybciej, ale i szybciej można z formy wyjąć odlew. Jest on z początku jest trochę elastyczny, ale z czasem nabiera twardości. Jako barwnik użyłem kolorantu otrzymanego od kolegi, jeśli zaś byśmy kupowali to za jeden kolor (np. czarny) 15 zł za 10ml żądają. A też troszkę brązowego należało dodać, by bardziej bakelitowa w kolorze wyszła ta gałka.
No i pierwsza wyszła, tyle że przekręciła się wkładka i to tak nieszczęśliwie, że nie dała nawiercić i na gwintować w miejscu przewidzianym. W sumie na wykonanie pierwszej i to nie udanej gałki – półtorej godziny minęło.
Odlew nawet ładny. |
Druga i kolejne tulejki w przygotowaniu: moletka, wiertełko, wiertło, przecinak, moletka, wiertełko, wiertło, przecinak, moletka, wiertełko, wiertło, przecinak, moletka, wiertełko, wiertło, przecinak - godzina przy tokarce minęła. Osiem tulejek jakoś się zrobić udało.
Seryjna produkcja odlewnicza już poszła, no tyle że druga gałka też nie udana – słabo przemieszanie i wygląd nie akceptowany – tulejka wyłuskana została użyta raz jeszcze została.
Pierwsze koty za płoty. |
Operacje typu wyjęcie odlewu i wstępne sprawdzenie, odważenie żywicy, odważenie katalizatora, dodanie koloranta, przemieszanie z katalizatorem, zmieszanie z żywicą, przesmarowanie formy i jej zalanie i finalnie zaciśniecie to w sumie 10 do 15 minut na sztukę. Przetykanie innym pracami kiedy wiążą. Wyszło osiem gałeczek, w tym dwie w troszkę bardziej brązowym kolorze.
Kolejną operacją było wiercenie otworów na wkręt dociskowy.
Nawiercanie w "przyrządzie". |
Chciałem użyć M3, więc najpierw ostrym wiertłem 2,2mm potem miało być 2,4mm, ale pomyliłem się i poszło 2,7mm. Gwintowanie było łatwe, ale okazało się, że docisk M3 nie trzyma. Czyli w zasadzie klapa.
Aby ratować sytuację pozostało bądź to M3,5 jak w oryginale lub przejście na M4. Wybrałem to drugie. Więc kolejne nawiercanie – już sprawdziłem wiertło 3,3mm i gwintowanie M4. Udało się.
Przyszło przygotować śrubki dociskowe. Nie udało się użyć gotowych, bo i za długie i ampulem zakręcane, wiec trzeba było wykonać z pręta. Można było kupić metrowy kawałek gwintowany za 6,90 zł, ale użyłem dłuższych śrub pozostałych po jakimś mechanizmie. Ładnie wykonane i precyzyjne. Nie mniej należało to przyciąć równiutko na ładne, krótkie odcinki. Uchwyt tokarski nie jest przy tych średnicach precyzyjny, więc mój warsztat wzbogacił się o zakup tulejek zaciskowych wraz z uchwytem za 84,40 zł (w cenie przesyłka od żółtych braci).
Przycinanie śrub dla przygotowani docisków. |
Przycięte przecinakiem 4 mm kawałki zostały rowkiem obdarzone w prymitywnym uchwycie.
Kolejny "przyrząd". |
Po zamontowane w docelowym miejscu okazały się ciur za duże i dwie sztuki poszły do kosza a kolejne 8 uzyskało już 3,5mm długość. Przycięcie, obrobienie, nacięcie i pasowanie itd. – półtorej godziny poszło.
4 mm średnicy i 3,5mm długości. |
Teraz kolejna, ostatnia operacja – przycięcie gałek by nadlewki zlikwidować i nadać ostateczny kształt. Poszło szybko, pół godziny, tyle że jedna z gałek nie wytrzymała tej operacji – pękła. I z 8 pozostała tylko wspaniała siódemka. Są wśród nich lepsze i gorsze, jaśniejsze i ciemniejsze, proste i lekko niecentryczne. Przekaże wszystkie zamawiającemu by wybrał najlepsze.
Do wyboru - do koloru. |
Podsumowując, gdyby ktoś chciał zrobić gałeczki to potrzebuje wydać na materiały i surowce coś około 180 zł, nie licząc drewna, wosku, patyczków plastikowych kubków czy kieliszków czy kilku par rękawiczek.
Po całej robocie trzeba też posprzatać. |
A oprócz tego trzeba posiadać tokarkę, pompę próżniową, wagę, wiertarkę kolumnową, osprzęt itp.
Do tego ogromną cierpliwość i około 10h godzin pracy. Czyli licząc po minimalnej stawce godzinowej (pierwsza połowa 2023 roku) 228 zł. Czyli w sumie przy ośmiu sztukach wychodzi kosztów 50 zł/sztukę kosztów. Bez wliczanie czasu przygotowania i zakupów, kosztów przesyłek czy też czasu na niniejsze opisanie. Dla dwóch gałek to już cena całego radia.
Zdecydowanie jednak odradzam kupować radio tylko po to by wykorzystać tylko gałki z niego. Choć znane są takie operacje.
Nie mówię, ze nie da się tego zrobić i szybciej, i taniej. Kto chce niech próbuje. I dzieli się swoimi rezultatami i kalkulacjami.