poniedziałek, 9 października 2017

Elektrownia czyli miejsce gdzie zaczyna się radio

Większość cokolwiek z radiem obeznanych osób, na pytanie: „Gdzie zaczyna się radio?” wskaże antenę. Jako ustrój zbierający z eteru fale elektromagnetyczne, z razu w prąd przetwarzając, który to kolejno wzmacniany i przekształcany finalnie cewkę głośnika (lub słuchawek) w akustyczne drgania wprawia. Ja jednak pozwolę sobie zgoła odmienny pogląd oznaczyć.
Od lewej czy od prawej - gdzie początek a gdzie koniec?
Dla mnie radio od wtyczki zasilania (lub baterii) zaczyna się. Bo też stąd płynie energia niezbędna do poruszania rzeczonej cewki, do zasilania wszystkich stopni wzmacniających jak i innych obwodów mniej lub bardziej potrzebnych. Bez prądu radio nie działa, oczywiście poza odbiornikami detektorowymi, co jednakże chlubnym wyjątkiem jest. Znaczy się tam prąd jest, tyle że z anteny pochodzi. Jak do tej pory nie odkryto takiego sposobu skutecznej zdalnej komunikacji, która by bez elektrycznego zasilania funkcjonowała. Poświęćmy troszkę uwagi zatem prądowi i jego początkom.
Pierwsze j tej dziedzinie wynalazki opierały się o chemiczne źródło – tutaj zasługi przypadają Włochom (Volcie dokładnie), ale szybko przez Brytyjczyków zaadoptowane, podobnie jak Marconi –  ot, zbieżność taka.
Ogniwo Volty - zda się oryginał z wystawy w Muzeum Historii Amerykańskiej 
Wielkim postępem w dziedzinie chemii poprzez odkrycie wielu pierwiastków drogą elektrolizy zaowocowało. Anegdotą jest jak po licznych sukcesach za Kanałem,  Napoleon był zdegustowany. Francuska Akademia tłumaczyła się, że nie posiadają wystarczająco silnego stosu Volty by móc prowadzić badania. Napoleon grosza nie poskąpił i dużo mocniejszą baterię ufundował. Przy uroczystym otwarciu, sam osobiście chciał się przekonać o celowości wydatków – przytknął dwa druty do języka, po czym … szybko opuścił salę. 
Obraz  "Volta przedstawia ogniwo Napoleonowi" autor G. Bertini z 1897 r. z muzeum Volty w Como.
Sam z dzieciństwa pamiętam, że było to podstawowa metoda pomiarowa napięcia zarówno płaskich baterii od latarek jak tych bardziej szczypiących - dziewięciowoltowych. Anodowych na szczęście nie posiadałem.
Koniec dziewiętnastego wieku to wielkie zmaganie  pomiędzy dwoma standardami – prądem stałym (Edison) i przemiennym (Tesla/Westinghouse).
Taki amerykański żart - ale sprzątaczka się cieszy - ma gdzie podłączyć odkurzacz - też  Muzeum Historii Amerykańskiej 
Już niedługo na ekrany wejdzie Hollywood -sko podkolorowana opowieść o wojnie prądów – czekam z niecierpliwością.


W Stanach Zjednoczonych polaryzacja była bardzo silna. Edison forsował prąd stały, jako że jemu wiele patentów przypisanych dotyczyło tegoż właśnie.
Edison i Westinghouse to tak ze wojna na standard żarówki - tu wygrał E22, E14 E10 i inne od Edisona pochodzace.
Tesla zaś udowadniał, że zmienny dużo więcej zalet posiada. Co ciekawe w pierwszej elektrowni, napędzanej wodami Niagary na końcu konieczne było prostowanie prądu – niezbędne dla elektrolizy aluminium. Bo i ta elektrownia temu głównie służyła.

Użycie transformatorów i przesłanie prądu do Buffalo udowodniło, że Edison zabrnął w ślepą ścieżkę.
W Polsce zarówno w okresie przedwojennym jak i krótko po wiele standardów było. Zależnie od tego jaki lokalna elektrownia produkowała Zdaje się, że na przełomie lat 50/60 110V jak i  prąd stały praktycznie w zasilaniu sieci oświetleniowej zanikł. Nie znalazłem materiałów, które by mówiły jak postępowała standaryzacja sieci w Polsce, może ktoś ma – byłbym wdzięczny za kontrakt.
Troszkę później niż w Ameryce, ale elektryką się w Bukowinie ponad 80 lat cieszymy.
W Bukowinie od 1936 roku mieliśmy 220V zmiennego, na początku częstotliwość i napięcie zależało od obciążenia agregatu, później sieć została podłączona do „wysokiego napięcia”.

Podziwiam wysiłek konstruktorów odbiorników, którzy zmagali się z koniecznością zasilania zarówno z prądu stałego jak i zmiennego, szczególnym uznaniem gdzie i 220V i 110V mogło odbywać się bez przełączania zwór czy przekładania bezpieczników. Kosmos pięknym tego przypadkiem jest.
Niestety zdarzały się nam wielokrotnie radyjka gdzie niewłaściwe ustawiony przełącznik napięć zasilających skutkował  podaniem pełnych 230V na uzwojenie do 110V przygotowane – skutki opłakane.
Spalony transformator po próbie zasilania na 110V
Dlatego też gdzie tylko mogę odłączam wewnątrz jeden lub dwa kable, tak aby na 110V(czy 127V) radio nie mogło działać.
Usnąć możliwość połączenia - w Calypso
Po to by nikt nie poczuł się jak Napoleon, gdy „tylko chciał spróbować”.
Tu jakiś "fachowiec" bezpiecznik wattował. nawet druty są!


4 komentarze:

  1. Wojtku.Esej cudny ale pierwszym odkrywcą elektryki była ŻABA.Imię bohaterki niestety zapomniane w pomrokach historii.Pionierskie 110 albo 117 V pozostało w Ameryce do dziś razem z 60 Hz czyli nie zawsze warto być pionierem.W Babilonie chyba odkryto gliniane garnki będące baterią a to juz chyba będzie około 4,5 tysiaca lat.Wynalazca jak dotąd nieznany.

    Z dzieciństwa pomnę pięknego Philipsa 595 z multi przełącznikiem na wszelakie możliwe napięcia zmienne.Oraz 2 amplitunery wysadzone po błedzie nabywcy.Jeden to Sanyo wielki kloc import z Hameryki a drugo mój własny Cybernet (Kyocera) gdzie rzelacznik był z boku i po renowacji gdty wsuwałem w obudowę sam się pzestawił.Sanyo wciąz czeka na wolny czas a Cybernet o dziwo wytrzymał kilka sekund ipadl tylko scalak (tani) w FM.
    W Łodzi zmiana 110 na 220 była około 1958 roku i wielka to była rewolucja jak męczarnie ekipy Kaczńskiego z 4-ą Respubliką.Róznica taka że wtedy było korzystne choc zamieszania sporo.
    Pozdrawiam Tomasz
    PS Dzięki za fantastyczne foty.

    OdpowiedzUsuń
  2. I znowu te amerykańskie bujdy...
    Ten prąd zmienny, który teraz wszyscy używamy (Autor też) zawdzięczamy temu panu:
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Micha%C5%82_Doliwo-Dobrowolski
    oraz pewnej niemieckiej firmie.
    Osiągnięcia Tesli, jak się wydaje, były wynikiem tego, że w tamtych czasach w USA nie przejmowano się zagranicznymi patentami :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Siła Hollywood jest przeogromna.Tesla miał duże szczęście, że po tym jak perfidnie oszukał go Edison, trafił na Westinghouse. Nasi jak widać, w niemieckich koncernach nie mieli tyle szczęścia, by zostać upamiętnionymi.

    OdpowiedzUsuń
  4. Czy naprawę Edison był wynalazcą ? Żarówka ? Byli inni prędzej ale nie mieli zaplecza a prace były bardziej jako hobby niż dążenie do wynalazku. Samo to ze Edison z zespołem asystentów motał się miedzy żarnikami jaki zastosować. Podobno nawet włosy rudego szkota testował. Ile w tym prawy nie wiem ale w TV słyszałem bo internet nie istniał wtedy. Zaś co do poziomów napięć to wydaje mi się że dużo było w tym narzutu miejscowego przemysły.
    Nie wiem jak w łodzi ale z łodzi mam ciekawy kawałek historii elektryfikacji z kamienicy. Marmurową płytę z osprzętem w postaci włącznika i dwóch opraw bezpiecznikowych. A jako deser to to zabrałem z mieszkania gdzie jeszcze było fragmentem obwodu zasilania mieszkania.Służyło jako wyłącznik prądu :)
    Jeszcze na płycie bardzo ładna tabliczka była manufaktury gdzie ją wykonano. Zdjęć nie mam zaś są na elektrodzie.pl a skarb schowałem dla potomnych. To tak poza tematem elektryfikacji :)

    OdpowiedzUsuń