Mój kolega z Konina otrzymał od swojego chrześniaka prezent – takie tam stare radio.
Pierwszy rzut oka i PRAWDZIWY KOSMOS.
Kolejne radio przetrwało zawieruchę wojenną i konfiskacje.
Już pobieżne zapoznania się z przesłanymi fotografiami pozwoliło ustalić – jest to polski przedwojenny KOSMOS, poboczna marka Philipsa.
Głośnik Philipsa, ten sam model w dziesiatkach modeli. Znamy go dokładnie.
Model z rocznika 1937/38, a dokładnie K-92U wersja na lampach serii C.
 |
Stan obudowy jak na swoje lata wzorcowy, pokrętła całe i działające |
Pozwolę zatem nasycić oczy czytelników (oglądaczy) stanem zastanym.
Biorąc pod uwagę wszelkie losu dzieje, radio jest w stanie rzekłbym bardzo dobrym.
 |
Tylnej ścianki brak, zbity barreter C1 i zamiast CY1 ktoś AZ1 zamontował. |
 |
Brak większych śladów rdzy. |
 |
Zestaw lam nie budzi wątpliwości. |
Pod sufitem osłona, aby ciepło nie wypalo drewnianej obudowy.
Mój dziadek takiej nie miał.
 |
Po barreterze jedynie podstawka została. |
 |
Reżektor - jak tym się posługiwać? |
 |
Transformator głośnikowy - chyba największy problem - wyrwane uzwojenie. |
 |
Dla zbierazy numerów |
 |
Skala troszkę ucierpiała, ale oryginalna |
 |
Spód wygląda jak dziewiczy. |
Namawiam wszelkimi siłami by podjąć samodzielnie trud restauracji i przywrócenia do stanu użytecznego.
Znając pracowitość Zygmunta, jego dokładność, dociekliwość do szczegółu i wielką miłość do lamp (buduje wspaniałe wzmacniacze) nie będę musiał długo namawiać.
 |
KAŻDY ELEMENT ZOSTAŁ WYKONANY WŁASNORĘCZNIE |
 |
TRUDNO UWIERZYĆ, ALE JEST TO CALKOWICE RĘCZNA ROBOTA |
Radio jest w swej naturze troszkę jest podobne do psa - musi mieć swój Dom i swojego Pana.
To będzie miało.
Piwnice i strychy nie służą odbiornikom radiowym. Zostawmy je kotom.
KOSMOS ciąg dalszy
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz