czwartek, 2 marca 2017

Przystrojenie UKF czyli dwie, a właściwie trzy małolaty z Bydgoszczy.

Pasja radiowa, jak każda inna, rzekłbym ma swoje „odcienie”. Dla mnie takim wiodącym tematem jest UKF i to ten najwcześniejszy. Może to za przyczyną MAJI 2, które to radio było pierwszym „moim”, może  to za przyczyną domowego Menueta (tak naprawdę to jemu tego UKF-u brakowało). Wszystko to co się wiąże z powstaniem, rozpowszechnieniem i użyciem modulacji częstotliwości jako metody komunikacji radiowej – to mnie wciąga i napędza. Z tego przymusu, już z rok temu z okładem, kupiłem takie radio niepozorne, firmy co do której sentymentu nie mam wcale, ale za to bardzo ładnie zachowane i bardzo, bardzo ciekawe radyjko. Siemens z 51 roku z wbudowaną przystawką UKW. Czyste płótno, bez zniszczeń w drewnie, szkle, tekturze czy bakelicie. Staroświeckie w wyglądzie i z magicznym napisem – UKW na skali.
Gałesczki z boku.
Co więcej w środeczku czysto i porządnie, nawet papierowe kondensatory ładnie wyglądające i ogólnie super.
Nazwa też Super Special 51. Już zrobiłem parę zdjęć, rozłożyłem się w warsztacie gdy …
gdy teściu przekazał mi dwa swojej radyjka z prośbą bym coś z nimi zrobił bo: obydwa zepsute, jedno to tylko szumi, a drugie się nie da słuchać. Radyjka, jak to radyjka taka produkcja przełomu systemu, może osiemdziesiąte może początek dziewięćdziesiątych, jeszcze niski UKF, trochę zmanierowane, ale dające znaki życia. Obydwa to w zasadzie to ten sam model ANIA, różniące się obudową i skali kierunkiem. No cóż robić biorę dwie małolaty do piwnicy, i to bez sprzeciwy żony, na teścia polecenie. No - pobawimy się.
Ta starsza R-612 okazała się całkowicie wierna staremu systemowi – generatorem PGS21 napędziłem ją do odtwarzania w zakresie OIRT-u 65-74MHz, czyli nie przestrajana. Młodsza R-613 w gorszym trochę stanie technicznym dawała posłuchać coś na tym współczesnym UKF-ie, ale słabo i strasznie zaszumione. Była zatem zmuszana do pracy w nowym systemie.
Opierając się o opis z Praktycznego Elektronika z 1999 roku (scan na Elektrodzie) przystąpiłem co prędzej do nawracania na obecnie panujący system.  Na początek troszkę teorii. W odbiorniku tym ( innych pochodnych, że wymienię TOLĘ, LIZĘ i ZOSIĘ)  istnieją 4 obwody rezonansowe w samej głowicy.
Niebieski - antenowy, kolejno -wejściowy, kolektorowy i heterodyna.
Pierwszy nazwijmy go „antenowy” składający się z C1 i pierwotnego uzwojenia TR1. Właściwie trudno się tu dopatrywać jakiegoś specjalnego transformatora – ot po kilka zwojów na rdzeniu ferrytowym.

Uzwojenie wtórne wraz kondensatorami C2 i C3 w szereg połączonymi stanowią obwód wejściowy wzmacniacza. Tu proszę upraszczam, oprócz kondensatorów sensu stricte, istnieją pojemności (a i indukcyjności także), które dopełniają te skupione w elementach. Te obwody nie są strojone, ich dobroć jest na tyle słaba, że powinny przenosić całe pasmo UKF (górne lub dolne) bez specjalnej zmiany wzmocnienia (tłumienia znaczy się). Kolejny to obwód rezonansowy w kolektorze tranzystora T1 i jest to obwód strojony.
Złożony jest też bardziej, oprócz indukcyjności L1, którą to rdzeniem możemy nastawiać, jest tam aż kilka kondensatorów. Po kolei C5 – no tego jakoby nie było, bo 4,7nF dla 100MHz to prawie zwarcie i jego rola tylko w stałym prądzie i zasilaniu T1 się liczy. C6 już pracuje całą swoją pojemnością w obwodzie rezonansowym. A poprzez C7 podłączone są równolegle dwa: C8 – przestrajający i C9 trymer z nim zrównoleglony – obydwa w agregacie zabudowane. C7 ma za zadanie dopasować, a dokładniej zawęzić zakres przestrajania obwodu. Dla OIRT było to tylko 74-65=9 MHz – tym prostym sposobem cały zakres obrotu kondensatora  wykorzystano. Przy CCIiR zastępowany jest zwoją – w sumie idzie to przez ponad 20MHz się przestroić. Czwartym obwodem w głowicy, który nas szczególnie interesuje to heterodyna. L3 jest cewką (też rdzeniem nastawną), stały kondensator to C18, podobną rolę jak C7 ma C17, trymer to C15, a przestrajany to C16. Jak napisałem, po całej wielkiej operacji przejścia na górny UKF, prawie 10 lat trwającej i przestrojeniu dziesiątek czy nawet setek tysięcy odbiorników różne gotowe przepisy powstawały.
Chociaż łatwo z nich korzystać i zazwyczaj dawały dobre rezultaty to jednak poznanie i zrozumienie roli poszczególnych elementów wnosi taki element edukacyjny – człowiek dokładnie wie co robi. I to sprawia przyjemność.
Jak wspomniałem pierwsze radyjko, to nieprzestrajane, potraktowałem dokładnie zgodnie z opisem z Praktycznego Elektronika roku. Zakres zmian jest tam dobrze opisany. Z największych wyzwań to było odwinięcie dwu zwojów z cewki heterodyny.
Troszkę nieostre wyszło.
Udało się, no może cewka po tej operacji nie wyglądała jak prosto z nawijarki, ale indukcyjność się zmniejszyła.
Kondensatory C7 i C17 zworami zastąpiłem, inne pozmieniałem. Małe zaskoczeni mnie spotkało w samym obwodzie wejściowym gdzie C1 było 27pf, a nie 75 pF – porównując z innym egzemplarzem doliczyłem się innej liczby zwojów na TR1 – to i pojemność mniejsza.

Podobne wartości znalazłem na schemacie Zosi – widać zmiana produkcyjna.
Uruchomienie zaczynamy od końca, ustawiając f_max (108+10,7=118,7MHz) i f_min (88,5+10,7=99,2 MHz) lub coś bardzo w pobliżu. Do pomiarów użyłem odbiornika SDR (jak u WEGI) ale przestrajanie góra/dół, góra/dół było dokuczliwe (klikać na ekranie trzeba) to też posłużyłem się pewnego rodzaju wybiegiem. Dolną częstotliwość stroiłem na 98,3MHz – stojące obok radyjko, odbierające RMF Classic było zakłócane, gdy strojąc rdzeniem cewki L3 heterodyny (przy zamkniętym agregacie) do tej częstotliwości się zbliżyłem. Góra już ekran SDRSharp pokazywał – tu stroimy C15 na agregacie otwartym oczywiście.
Bez większych problemów udało się ustalić takie położenie trymera i rdzenia cewki, że zakres przestrajania został pokryty. Rdzeń bardzo przy tym wysunięty był, dla pewności kropla wosku go umocowała. Radio ożyło, zrazu słabiutko, ale korzystając z generatora, podając na przemian sygnały 88MHz i 108MHz zmodulowane częstotliwościowo, a mierząc za pomocą V640 wyjście m.cz. udało się dobrać optymalne ustawienie. Odradzam strojenie na słuch, jeżeli ktoś ma tylko możliwość niech korzysta z przyrządów – ucho zawodne jest. Przynajmniej moje. Analogicznie jak w przypadku heterodyny kręcąc rdzeniem L1 (dla dołu) i trymerem C9 (góra) starałem się uzyskać możliwie największą silę sygnału dla dwu częstotliwości jak powyżej. Dwa strojone obwody mamy gotowe. Pozostałe winny być tylko przez wymianę kondensatorów skorygowane.
 Jakoś jednak w opisie Z Praktycznym Elektroniku nic nie było na temat wymiany C2 i C3, to tutaj kierowałem się innymi poradami i zależnością która  łączy Henry i Faraday-e do Hertz-ów sprowadzając - tu skorzystałem z innego opisu. Ważne by zmniejszając ich pojemności zachować wzajemne proporcje – one stanowią dzielnik dopasowujący impedancje obwodu do wejścia wzmacniacza tranzystorowego. A dopasowanie impedancji ważna rzecz – decyduje o wzmocnieniu.
Drugie radyjko to R613, już było z lekka przestrajane, C6 i C18 wylutowane, rdzeń wykręcony.
Wytęż wzrok i znajdź - ślady przestrajania.
Niestety było w kiepskim stanie zewnętrznym – brak rączki, jednego pokrętła, zabrudzone jakimś klejem – że koniecznym było znalezienie dawcy. Trafił się – kilka kilometrów od domu za kilkanaście złotych. Ku zdziwieniu i radości w całkiem przyzwoitej formie i stanie. Z lekka tylko  ochlapana farbą  obudowa (na szczęście emulsyjną – zeszła pod gorącą wodą) zajęła kolejna ANIA ona miejsce tej drugiej. Co ciekawe też była „przestrajana” – ktoś na tyle podniósł częstotliwość heterodyny, że jedna stacja była z wysokiego UKF-u była łapana – Radio Maryja 89MHz. Widać starczyło.
W trakcie walki o uratowanie tej drugiej R613, próbowałem kwasem fosforowym doczyścić styki baterii – rdza nie zeszła, ale tylna pokrywa nabrała koloru z lekka blond.
Stykom kwas fosforowy nie pomógł.
Tak to z chemią trzeba uważać, najlepsza woda i mydło.
Ale obudowie - zaszkodził.
Traktuję tą zabawę z tranzystorami jako taką odskocznię od lampowych zabytków, bo w pewnym wieku to nie należało by się określić. Chociaż, czy ja wiem, i ten plastik pewien urok posiada.
A jeszcze jedna uwaga sugestia – wypraktykowałem, że dużo lepiej w tych, tranzystorowych posługiwać się malutką lutownicą – niespełna 10W na 12V. A starą mocną kolbę zachować na te „bardziej zasłużone”. Niech zaznają gorąca.
P.S. kolejne dwie Julki czekają na naprawę, też z Bydgoszczy. Oj, będzie Stereo!
A u teścia w kuchni jest jeszcze Zosia, gra na CCIR ale z przełącznikiem – czyżby z konwerterem była?
Kuchenne - to i troszkę zachlapane - jak to w kuchni bywa.




czwartek, 16 lutego 2017

Czysty eter, czyli odbiór na kiju od szczotki.

Zmorą dla mnie jest powszechność wszelkiej maści zakłóceń elektromagnetycznych, dla słuchacza radia przekształcających się w mniej lub bardziej dokuczliwe dźwięki. O ile przed wojną posiadacze elektrycznych dzwonków do drzwi byli głównymi sprawcami tych nieszczęść, to w okresie powojennym oskarżano o to np. przemysł, czy komutatorowy sprzęt elektryczny. Chociaż na krótkich falach , tam gdzie RWE czy Głos Ameryki nadawał zakłócenia pojawiały się jakieś takie inne. W chwili obecnej, przy powszechności   i mnogości przetwornic, falowników itp. To sama sieć elektryczna sieje tyle zakłóceń że czasami nic innego nie słychać. No może jedynie żarówki, prawdziwe żarowe  żarówki są bez winy, ale zakazane. U mnie na Gocławiu, najwięcej dokucza „inteligentny” licznik RWE czy jak to teraz nazwali Innogy. Dlatego też, korzystając z tygodniowego wypady w góry postanowiłem obadać jak odbiera się na czystym eterze. Do eksperymentów użyłem właśnie co zbudowanej przez syna, jako pracy inżynierskiej, anteny mini-whip pomysłu holenderskiego krótkofalowca Roelof-a Bakker-a  PA0RDT
Syn się obronił (dumny jestem), a jeden z egzemplarzy się wytrzynaścił i … pojechał na ferie do Bukowiny. Nie mam specjalnego masztu, więc posłużyłem się poradą – „wystaw za okno, choćby na kiju od szczotki” – jak komuś ktoś, na jakimś forum, ktoś poradził. Za pomocą trytytek (na nich Świat się ponoć trzyma) przymocowałem część aktywną anteny i 50‑omowym przewodem sprowadziłem do zasilacza.
Dumna nazwa – zasilacz, ot bateria 6F22 i kilka elementów, ale wszystko zgodnie z rekomendacją PA0RDT, nawet dioda Shottkiego, by woltów nie tracić. Ponieważ dostał mi się jeden z prototypowych egzemplarzy, to  charakteryzował się też prototypową sprawnością działania, raz działał, raz nie. Ugiął się w obliczu lutownicy i wydał zasilenie.
 Kilka słów wprowadzających co  do samej anteny. W historii radiotechniki antena to element o pierwotnym  znaczeniu. Nie ma radia bez anteny. Na początku, w dobie nadajników iskrowych i anten w postaci rozciągniętego przewodu – antena typu LW (long Wire), ich długość nadawała nadajnikowi  główną częstotliwość – w końcu drut to forma rozciągniętego obwodu rezonansowego. Po długości indukcja, po końcach pojemność – żeby tak skrajnie uprościć. Rozwijała się radiotechnika – rozwijały się anteny. O ich formach, kształtach, zaletach i wadach napisano ładne kilka(-dziesiąt, -set?) książek i poradników  – których to lekturę serdecznie polecam.

Pryncyp działania anteny mini-chip skupia się pozyskiwaniu głownie części elektrycznej z całego pola elektromagnetycznego, odwrotnie niż przy ramówkach czy też antenach ferrytowych, które to na magnetyczną część fali swoje zwoje nadstawiają. Kawałek  powierzchni z płytki drukowanej stanowi jedną okładzinę kondensatora, drugą powierzchnia Matki Ziemi, a słabawy ładunek elektryczny indukujący się na onej okładzinie jest wprowadzony na bramkę tranzystora polowego.
Tam bez wzmocnienia napięcia następuje transformacja impedancji wejściowej na o rzędy mniejszą, już godną napędzić prądem bazy bipolarny  tranzystor, z którego to stopnia wyjściowego już 50om stanowi, zgodnie z kabla falową impedancją. Dwa te aktywne wtórniki nie podnoszą napięcia, ale moc sygnału zwiększają właśnie poprzez tej impedancji obniżenie.  Z anteny poprzez zasilacz (dodający składową stałą  - do zasilania) sygnał został skierowany jest do tzw. upconvertera – gdzie na zasadzie znanej z mieszacza w odbiorniku superheterodynowym przekształcony jest w sygnał o 75MHz większy. Tak, aby go można za pomocą odbiornika SDR (tego samego, co u WEGI) odebrać.
Upconverter zbudowałem w oparciu o pomysł, płytkę i cześć elementów przygotowaną przez kolegę Marka - SQ7HJB. Montaż zgodnie z instrukcją, bez specjalnego strojenia pozwolił pozyskać  całość  w posklecanej i drutem połapanej formie, ale działającej komputerowej instalacji  do odbioru radia. Działało.
Takie warunki polowe, nie mniej działa!
Wieczorem przyjemnie było posłuchać stacji na falach krótkich, średnie były średnie, ale i PR1 udało się odebrać. No może częstotliwość kwarcowego rezonatora nie była dokładnie 75MHz, zatem odbiór o kilka kHz na skali był przesunięty. Działa, da się chińczyków po polsku mówiących posłuchać i to jest najfajniejsze.

Drugi test polegał na podłączeniu anteny do klasycznego odbiorniki radiowego. Były już takie testy wykonywane w Warszawie, za odbiornik służył ładny Loewe-Opta. Odbiór był zdecydowanie lepszy niż na antenie typu KD zazwyczaj u mnie stosowanej w warunkach miejskiej zabudowy. Od razu wyjaśniam, że KD to skrót od Kawał Druta.
Tu za odbiornik posłużyła Julia Stereo, już drugi czy trzeci raz nam w Bukowinie towarzysząca.
Nie ma ona dedykowanego gniazda antenowego dla AM, jak np. Salut 001. Kolega Tomasz mnie ostatnio kusi przeogromnie bym go osłuchał, i z Julką porównał. 
Salut 001 w kuchni u Tomasza.
Opieram się ile mogę – wiem, że Tomasza "radiozagadki" są trudne i wiele praktycznej wiedzy wymagają.

Podłączając zatem wyjście z anteny (przez zasilacz), ale już bez upconvertera rzecz jasna, gorącym przewodem do anteny teleskopowej, a masą do masy uzyskałem … mało co uzyskałem. Wskaźnik siły sygnału pokazywał lekko wyższy poziom sygnału przy aktywnej antenie. Radio było prawie tak samo czułe na falach krótkich.
Jednak inna rzecz mnie ucieszyła - znacząca różnica w jakości odbioru. Z anteną mini-whip sygnał jest wyraźnie czystszy - zakłócenia lokalne są zdecydowanie mniej słyszane. Antena aktywna nie jako forsuje swój sygnał - w końcu ma tylko 50-omową impedancję i to ona rządzi. Brak poprawy na falach średnich i długich - tam pracuje głównie antena ferrytowa. Zupełnie jak bym podpinał sam kij od szczotki, a nie dwustopniową aktywną antenę, na kiju onym osadzoną.
Salut ma dedykowane wejście do anteny AM.
Chyba ściągnę do Bukowiny inne radio np. lampowego EAK 65/51, z czasów gdy antena i uziemienie porządnie musiało być zrobione. Radio które pomimo, że tylko jeden zakres krótkich posiada to może się pochwalić precyzerem.

Ten czysty eter kusi, tak z dala od sieci elektrycznej, gdzieś w lecie gdy nie będzie dziesiątków wyciągów narciarskich, każdy po mocnych kilkadziesiąt kW, do późnej nocy działających, a i innych tam lamp wyładowczych stoki doświetlających. Gdzieś w ciepłe noce sierpniowe  popróbować różne anteny (LW. KD, ramowe i inne), a może nawet zorganizować Zlot Detektorowców i  Bateryjniaków, och marzy się! Byle do wiosny.

Musze kończyć, bo śnieg ma padać i miotła do innych czynności potrzebna.

poniedziałek, 6 lutego 2017

Wielka Warszawa czyli smog w eterze

Takie trudne czasy nastały, w warszawskim (i nie tylko) powietrzu wisi pył, stężenia wielokrotnie większe niż dopuszczalne.  Nie bardzo jest czym oddychać, ciężko żyć. Pełno zanieczyszczeń, ludzie wchłaniają wszelkiej maści syf, który zatruwa ich organizmy. Spróbować uciec, niestety do Bukowiny daleko, muszę jeszcze kilka dni poczekać do wyjazdu.
Nowy Targ z Roli Galicowej (nie) widziany.
Stojąc w korku w Dolince Służewieckiej spróbowałem posłuchać Radia Country 1026kHz. Niestety propagacja słaba, a do tego jakieś silne CB przebija się siejąc po całym widmie. Prawie słychać co sąsiad z wypasionego auta myśli o tym wszystkim. Ponieważ ładnych kilkanaście minut muszę w tej kawalkadzie odstać, z nudów pobawiłem się UKF-em. Zaczynając od dołu od radia Pogoda, kilkaset kHz wyżej Radio Maryja – akurat dosyć charakterystyczna audycja leciała - wiadomo. Jeden z najsilniejszych warszawskich nadajników. Kilka stacji, znów to samo, RS już tak na 44 (sygnał słaby ale do słuchania) - 89,5MHz.  Kolejne przestrojenie w górę znów, znów i znów. Doliczyłem się 9 pozycji o jakości nadającej się do słuchania, zanotowałem by sprawdzić skąd te FM-owe DX-y. Dzięki wykazowi nadajników znajduję: 89,0 –Warszawa, 89,5 – Węgrów, 91,8 Ciechanów, 92,7 Wyszków, 99,8 Grójec, 107,2 KIELCE !, 107,9 Ryki.
Odnoszę wrażenie, że to najwyższa koncentracja, takie maksymalne stężenie sygnału w eterze, tak na granicy ludzkiej wytrzymałości. Oj, radiowo Wielka ta Warszawa, większa niż w nowej mapie obwodów wyborczych. Radio Maryja jest bardzo silne od strony nadawczej – 126 nadajników lokalnych to ponad dwa razy więcej niż PR1!
Dla mnie jest dużo ciekawsze od tej drugiej – odbiorczej. Otóż natrafiłem na dwa typy odbiorników, których wartość kolekcjonerska jest rosnąca. Wiem, że była jeszcze taka wersja kostki dzierżoniowskiej.  Były onegdaj, na początku istnienia tej toruńskiej rozgłośni rozprowadzane przez parafie czy inne około kościelne instytucje odbiorniki takie do słuchania tego Radia. Było to jednocześnie przeniesienie dużej grupy słuchaczy z zakresu fal długich na UKF i to górny.
Raz był na Tablicy.pl - nie udało się kupić.
Napotkałem dwa takie „specjalne” odbiorniki – jeden to odpowiednio omarkowany OKEAN z grodzieńskiej fabryki Radiopribor. O trzecim można poczytać na stronach unitraklub.
Radio z dwoma zakresami FM i jak widać po fotografiach w internecie promowana na zagranicę. Dla mnie ciekawy jest schemat – w zasadzie dziwny, bardzo dziwny.
W większości konstrukcji polskich i nie tylko z lat siedemdziesiątych, osiemdziesiątych takich tranzystorowo-scalakowych to integracja zaczynała się od wzmacniacza m.cz. UL14… jak w warunkach krajowych, a tu mamy inaczej – wzmacniacz m.cz do cna tranzystorowy za to cały tor radiowy w mikrosystemie KXA058 zamknięty.. Pozyskane z Internetu zdjęcia onego hybrydowego potwora pokazują jeszcze większą grozę.
No takie fajne radyjko – do określonej stacji słuchania przeznaczone, a w środku diabeł wcielony sowieckie tranzystory szczerzy.
U kolegi w Łodzi widziałem inne radyjko z tą rozgłośnią powiązane – no forma dziwaczna, trudno małoseryjna produkcja i na projektanta nie starczyło. Na froncie podane częstotliwości kilku nadajników. Ciekawostka taka, wręcz jak z początku UKW,
Podziękowania za udostęnienie zdjęć koledze z Łodzi.

gdzie to niemieckie radia miały te kilka nadajników opisane. Za to środek całą prawdę pokazuje, montaż tzw. pseudo-przypadkowy, niestaranny i widać, że 100% chałupniczy.
Z zewnątrz coś złotem śliczność udające, ale środek prawdę pokazuje.
Strach się bać.

Wyskakując do Bukowiny na kilka dni postanowiłem powtórzyć eksperyment z obsłuchaniem UKF-u pod kątem dostępnych nadajników toruńskiej fali. Złapałem, aż pięć: od Bielska 88,4MHz poprzez Kraków 90.6MHz, słabo słyszalną Krynice 93.1MHz po przepotężne Zakopane 96.3MHz, aż do Katowice103.7MHz. Co ciekawe nie było Turbacza  95,5MHz. Częstotliwości o połowę mniej niż w stolicy, ale gdzie malutkiej Bukowinie do Wielkiej Warszawy, tam to teraz na terenie Metropolii to i z kilkanaście  nadajników będzie.

A, i jeszcze ciekawostka – przeskakując z częstotliwości na częstotliwość to znalazłem radio gdzie różaniec prowadzony był po łacinie. Watykan? Chyba nie. No może, że z samej Góry nadawali, tylko to co potrzebne - modlitwę. Bez tłumaczenia rzeczywistości i czegoś co „publicystyką” się zowie. Takiej ładnie opakowanej, ale od wewnątrz …

W Bukowinie smog też mniejszy, aż żal patrzeć na Nowy Targ spowity w mgle, która ma zapach i smak jak z rury wydechowej. Byłem – powąchałem i uciekłem na górę.
Tu i eter czystszy.
Zastanawiał mnie brak odsłuchu na 95,5MHz - czyżby ten smog fale radiowe zatrzymywał?

Cóż powiedzieć - siła nadajników Radia Maryja jest wielka, może chociaż przez przejściem na DAB+ nas ochronią - dzięki wpływom Ojca Dyrektora pozostaniemy przy FM. W końcu prawie sąsiadami jesteśmy - na Rynias nie daleko.

piątek, 6 stycznia 2017

Opus 2650 czyli wilczy dół, tym razem wytropiony

Kilkukrotnie w trakcie swoje pracy zawodowej spotykałem się z taką oto sytuacją: przy pierwszym spotkaniu technicznym padało tzw. „pytanie kontrolne”.  Niby oczywiste, z niby oczywistą odpowiedzią. Oczywiście ta oczywistość to pułapka. Doświadczeni fachowcy – swoje wiedzieli. Jeśli się udawało wychwycić to kontrolne pytanie oraz wykazać swoje kompetencje, to dalej już było łatwo i prosto – człowiek(firma) zyskiwali zaufanie i rozpoczynała się prawdziwa współpraca. Jeśli zaś nie - to w najlepszym przypadku troszkę doświadczenia i wiedzy człowiek zyskał. Taki test kompetencji i umiejętności by zostać zaakceptowanym w kręgu wtajemniczenia.

Coś mi się zdaje, iż właśnie ominąłem taki wilczy dół, a było to tak:
Razem z Schaubem, do tego samego bagażnika Tomasz wrzucił mi takie duże pudło, ze słowami, że tylko ECH81 jest do wymiany bo słaba i AM nie gra jak należy.
Ale to kultowy Telefunken Opus 3650 – cudo niemieckiej techniki i w ogóle. Poddałem się namowom, radio hybrydowe z lampową częścią w.cz. i p.cz. z lampowym stereo dekoderem tylko końcówką na tranzystorach germanowych.
lampowy stereodekoder
Ciekawość zwyciężyła – „no pokaż kotku co masz w środku”.
Po prawej transformator, środek lampowy po lewej królestwo germanu.
Radio imponujące, deską zasłaniane – pewnie Niemcy z troski o dobro chronili przed kurzem i uszkodzeniem. L. Frycowe moje.
Obudowa wierzchnia zdejmowana po rozkręceniu 2 śrub - oczywiście doszedłem do tego po wykręceniu 12-stu niepotrzebnie
Zmiana ECH81 na inną nie zmieniało jakości odbioru, FM było w porządeczku, no może kontrolka Stereo niestabilnie świeciła, znaczy się odbiór stereo był, tylko ta kontrolka jakaś taka nie pewna. Na długich, średnich i krótkich w zasadzie prawie nic nie było słychać, bardzo słaba czułość. Tomasz coś tam (jak gdyby mimochodem) wspomniał o … jakimś słabym kontakcie … czy zimnym lucie, oj coś jest na rzeczy. Za tam po kolei:
Napięcia na lampach ok. Ale przy manipulowaniu - naciśnięciu EB89 i EAF801 czy też filtra pomiędzy nimi, odbiór się poprawia sprawiając wręcz wrażenie normalnego, tak samo filtr Fi202, średnio-lekkie jego pochylenie też poprawia sytuację. Następuje też lekka poprawa poziomu sygnału na UKF – zielone oczko się o parę milimetrów się zamyka. A odbywa się to bez trzasku, zatem wnioskuję, że nie towarzyszą temu zmiany punktu pracy lampy – napięcia są i były ok.
Podejrzany
Moja diagnoza jest następująca – obwód 460kHz w filtrze Fi202 ma przerwę, bądź to cewka lub też kondensator.
Filter bez kubka
No, nie lubię rozgrzebywać delikatnych filtrów p.cz. ale trudno trzeba – Tomasz wiedział, żeby to na mnie scedować. Już jakieś doświadczenie w pracy z generatorem i wobulatorem mam – może sobie poradzę, może. Taki test – niech będzie.
Zimnego lutu na wyjściu z filtra na siatkę EAF801 nie było – w takim wypadku zmiany na FM-ie byłyby dużo większe. Kubek na szczęście zdejmuje się łatwo, ale dostęp do elementów bez wylutowania prawie żaden - ciasno. Trudno – omomierz, szpilka i sprawdzamy.
Od spodu dostep kiepski - trzeba demontować dźwignie suwaków.
No i … wszystko w porządku, tam gdzie mają być omy(pojedyncze) są omy, tam gdzie nie – to ich nie ma. Może jednak nie to. Próby manewrowania filtrem bez kubka daje te same wyniki.  Dalej między filtrem a lampą jest bardzo mało miejsca a elementów naćkanie – ile wlezie. To radio jest z początków technologii PCB, więc doświadczenie w projektowaniu rozłożenie elementów dopiero było budowane, niektóre zachodzą na siebie, jedne leżą na drugich. Ale - chwila – taki brązowy pod dużym zielonym ma ryskę!
Wytęż wzrok o znajdź!
Jest pęknięty. Mam go. Hurra!!!
Bez wątpienia - uszkodzony.
Po analizie rysunku PCB okazuje się, że to kondensator C222, jakiś taki w obwodzie siatki ekranującej lampy EAF801.
No - nie tam miało być uszkodzone.
No dobra, ale dlaczego ten właśnie kondensator, pomimo że przez niego nie jest przekazywany sygnał w.cz. to ma duży wpływ na wzmocnienie układu. Okazuje się, że podobnie jak w głowicach UKF, także w torze p.cz. istnieje zjawisko neutralizacji, w tym przypadku tzw. neutralizacji siatkowej.

Opis - niestety w ległidżu.
Wymianiłem kondensator na inny 4n7 (nie miałem ceramicznych więc poszedł styrofleksowy) - radio odzyskało czułość.
Już jest!
Na szczęście nie trzeba ich specjalnie dobierać, selekcjonować, to to pracuje na 460kHz nie setce MHz.
Ale istota działania jest taka sama – wprowadzić troszkę sygnału z wyjścia na wejście, tak poniżej wzbudzenia, by poprawić impedancję  wejściową,  a przez to obciążenie obwodu siatkowego, co na wzmocnienie całego toru się przekłada. Proste ? No nie za pierwszym razem, za to się właśnie płaci frycowe.
Stereo tez przestało migać, gdy kolektor tranzystora AC117 sterującego żaróweczką podlutowałem.
Tam był zimny lut – Tomasz miał racje.

Pozostało tylko sprawdzenie/podstrojenie p.cz. i obwodów wejściowych. Średnie były w miarę w zakresie, ale długich nie było zerwana cewka heterodyna. Już gra.

Ale i tak pozostanie kilka pytań – np. dlaczego pojemność w anodzie składa się z dwu kondensatorów (C217 i C225) po 42pF? Czuję, że to z FM ma związek. Pozostają jeszcze inne kręgi wtajemniczenia i inne wilcze pułapki.
No na jedną, dwie,no góra trzy -  może bym i z chęcią wpadł.
Recenzja średnia, ale każdy winien się sam przekonać.

poniedziałek, 2 stycznia 2017

Radio z zegarem czyli długie niemieckie słowo, już niestosowane.

Kilka miesięcy temu miałem okazję pośredniczyć (transportowo) w naprawie radia troszkę innego - RFT Consul to taka ciekawa forma. Woziłem je na trasie Nowy Targ- Warszawa- Konin-Warszawa- Nowy Targ.
Radio to hybryda, gdzie działania radio porządkowane morze być ustawieniu zegara.
To jest kluczyk!
Forma jak pisałem ciekawa, jednym się podoba, innym nie. W części radiowej (patrząc na schemat) rzekłbym standard, obudowa wybijająca się ze skrzynkowego kanonu. Było ono onegdaj importowane z NRD, zajmowały się tym wyspecjalizowane instytucje - Centrale Handlu Zagranicznego (Aussenhandelsunternehmen).
System polityczny się zmienił, tego typu instytucje gospodarki centralnie sterowanej przestały istnieć, urzędnicy w innych pracują. Konsulowie, może mniej zajmują się handlem, świat się skurczył, firmy i ludzie obywają się bez pośrednictwa. To długie na 24 litery słowo pojawia się Google tylko 1120 razy, w większości w historycznych dokumentach.

Radio pomimo że przez Józka bardzo troskliwie odrestaurowane, miało jednak swoje niedomogi, głowica kiedyś była przebudowana na ECC81 (oryginał ECC85) i przestrojona w dół.
Cewka wejściowa się nie mieściła.
Z pomocą kolegi Piotra i jego zdjęć udało się odtworzyć oryginalne nawinięcie cewek.
Cewki jak nowe! Bo nowe.
Inne „fehlery” były typowe jak dla tych modeli i tego czasu. Dźwiękiem nie zachwyca, formą próbuje. Niestety wożenie radia po kraju, niezbyt mu posłużyło i znów na warsztat musi się Consul udać.
Inne radio, które łączy funkcje podawania wiadomości i czasu to Te-Ka –De z początku lat pięćdziesiątych, które miałem sposobność obejrzeć w Ozorkowie. Dziękuję koledze za udostępnione zdjęcia.
Kiedyś chciałem nawet takie nabyć – bo dla mnie ciekawe w formie (zegar kominkowy) jak i układowo tj. początek UKW na Rimlock-owych lampach, ale bez wkładki UKW.
Cóż prawa licytacji są nieubłagane – ktoś chciał to radio bardziej. Niech mu służy!
Polski przemysł radiotechniczny też produkował kilka odbiorników, które na pokładzie miały wbudowany zegar. Pierwszym napotkanym przez mnie był koszmarny Kurant.

Kolorystka nie odbiegała od czarno-białej fotografii.
Niby stylowo miało być i nowocześnie, ale na tle innych naprawdę wartościowych polskich projektów z lat sześćdziesiątych wygląda moim zdaniem – bardzo nieciekawie. No wyszło, co wyszło. Z ciekawostek układowych wzmacniacz m.cz. przez zegar był przełączany jako generator dla budzika, a i napęd zegara Kuranta, na ponada 170 godzin miał sprężynę z importu (ciekawe czy przez tą samą Centralę kupowaną).
Dodatnie sprzężenie C11 i R5 - do budzenia.
Z „klockowych” odbiorników Diory na uwagę zasługuje Chronos, Adam i Gong.

Już tranzystorowe. Jak widać po załączonych materiałach intensywnie promowane przez Unitrę.

Zdobycie takiego modelu z  fabrycznym UKF-em do 108MHz (nawet 100MHz) byłoby ciekawe.
A zegar klapkowy do tychże – też był z importu. Tym razem z Japonii.
Pamiętam - mieliśmy taki z napisem Predom w domu, bateria R20 wystarczała na rok, lub dłużej. Arcy-precyzyjna mechanika, ale i tu ciekawostka - aby zegar ruszył należało nacisnąć dźwignię. Napęd zegara - generator z tranzystorem wystarczał tylko na podtrzymanie chodu. Obejrzeć można taki zegar u kolegów na zegarmistrzowskim forum.

Dosiego Roku !